Zainteresowani kulturą szczecinianie mogli wziąć udział w Nocy Muzeów, organizowanej od ponad trzech dekad w Europie. W ubiegły weekend każda z działających instytucji kultury w mieście otworzyła swoje drzwi, ukazując nie tylko wystawy stałe, ale i organizując ciekawe warsztaty czy lekcje muzealne. Wydarzenie odbywało się w większości miast Polski, nie tylko w stolicy Pomorza Zachodniego. Wyjątkowy wieczór przygotowało również lokalne muzeum w jednym z wielkopolskich miasteczek.
Miasto pierwszego piorunochronu
Rawicz to miejscowość położona niecałe pięć kilometrów od granicy województw wielkopolskiego i dolnośląskiego. Znajduje się niecałe cztery godziny drogi samochodem od Szczecina. Miasteczko posiada niezmieniony od XVII wieku układ urbanistyczny Starego Miasta. Wszystkie ulice w obrębie centrum krzyżują się pod kątem prostym. Całość otaczają Planty Imienia Jana Pawła II – drugie największe po krakowskich. Ich cechą charakterystyczną jest to, że jako jedyne w Polsce otaczają całość Starego Miasta, a nie częściowo, jak w Krakowie. Rawicz został wspomniany w Wiedźminie, najbardziej znanym uniwersum z polskiej literatury fantastycznej. Andrzej Sapkowski nadał głównemu bohaterowi, wiedźminowi Geraltowi, pseudonim rycerski nawiązujący do nazwy miasta – Ravix z Czteroroga. Zapożyczony został również herb szlachecki – postać żeńska dosiadająca czarnego niedźwiedzia. Tego herbu używał również znany dramaturg i poeta, Julian Niemcewicz. Z ciekawostek warto również wspomnieć o rawickim ratuszu – na jego wieży zamontowano pierwszy piorunochron na terenie Polski.
Lokalne muzeum warte odwiedzenia
W salach ratusza znajduje się ekspozycja stała Muzeum Ziemi Rawickiej. W Noc Muzeów odwiedzający mieli możliwość zwiedzić całość bez płacenia za bilet. Od godziny 17 korytarze budynków wypełnił dźwięk rozmów zaciekawionych mieszkańców, turystów i pracowników muzeum. Eksploracja wystawy zaczynała się od sali prezentującej historię ratusza, miasta oraz jego najważniejszych zabytków. Na jednej ścianie prezentowała się ogromna mapa układu urbanizacyjnego miasta, a w niektórych jej miejscach przymocowano aktualne zdjęcia najbardziej charakterystycznych miejsc miasteczka. Obok stał polifon, ogromna pozytywka, która raz na kilka minut była nakręcana. Melodia wydobywająca się z płyt rozbrzmiewała głośno po całym parterze.
Następne sale skupiały się na ukazaniu dawnych rzemiosł w regionie, etnografii mieszkańców ziemi rawickiej, losach bractwa kurkowego oraz portretów poprzednich właścicieli miasta. Najbardziej w pamięć zapadała Sala Stanisława Kukli, lokalnego malarza. Goście podziwiali z zachwytem obrazy, przedstawiające pejzaże Dolnego Śląska, wrocławskie ulice i przyrodnicze cuda w aranżacji czterech pór roku. Podobnym zainteresowaniem cieszył się otwarty gabinet burmistrza, gdzie w ubiegłym stuleciu głowa miasta podejmowała najważniejsze dla regionu decyzje. W pokoju, oprócz kompletu mebli gabinetowych, zwiedzający mogli zobaczyć kolekcję szkła secesyjnego i miejskich pieczęci urzędowych.
Medale spod ręki mistrza
O godzinie 18 odbył się wernisaż wystawy czasowej Medale Zbigniewa Łukowiaka ze zbiorów Muzeum Ziemi Rawickiej. Zbigniew Łukowiak był lokalnym artystą, mieszkańcem Rawicza. Posiadał plastyczną smykałkę, a jego kreatywność nie ograniczała się do jednej dziedziny. Tworzył obrazy akwarelowe, pomniki, malarstwo sztalugowe, rzeźby oraz collage ze skór i sznurków. Muzeum zorganizowało wystawę ukazującą dorobek medalierski Łukowiaka. Każdy mógł zobaczyć dzieła artysty i drobne detale w każdym z małych dzieł. Oprócz medali pokazane zostały przybory, których używał do pracy oraz odlewy projektów, niedokończonych z powodu śmierci rawiczanina. Podczas wernisażu odbyła się również promocja albumu pt. Medale Zbigniewa Łukowiaka autorstwa Henryka Pawłowskiego.
Średniowiecze przeniesione do współczesności
Podczas całego wieczoru na przybywających do muzeum mieszkańców i turystów czekała grupa rekonstrukcyjna, która przenosiła każdego do czasów średniowiecza. Przed budynkiem ratusza rozstawiły się kramy, prezentujące różne zawody z dawnych czasów. Każdy z rekonstruktorów opowiadał z pasją ciekawostki dotyczące danego stoiska i wchodził w interakcję z tłumem. Co mogli robić zaciekawieni goście? Najbardziej cierpliwi uczestniczyli w procesie wytapiania woskowej świecy. Najsilniejsi przywdziewali zbroję, brali w dłonie miecz i próbowali wczuć się w rolę walczącego podczas bitwy rycerza (oczywiście pod czujnym okiem opiekuna kolekcji mieczy!). Pragnący szybkiej nagrody wybijali monety, chcąc pokazać swoją werwę poprzez uderzenie młotkiem w metal. Kto zgłodniał, mógł zjeść przygotowywane na świeżo podpłomyki i zmieszać je z miodem, dżemem owocowym albo jajecznicą z dodatkiem kiełbasy.
Uczestniczący w średniowiecznych aktywnościach ludzie zapominali, że żyją w XXI wieku. Przenosili się duszą i ciałem w czasy swoich przodków i starali się wyuczyć umiejętności przydatnych w dawnych wiekach. W ramach średniowiecznego klimatu w jednej z sal ratusza odbył się o godzinie 19 koncert The Medievals – Zespołu Muzyki Dawnej. Czwórka młodych ludzi wykonała wierną aranżację różnych piosenek, grając na replikach historycznych instrumentów. Melodiami oraz swoimi strojami przenieśli publikę w przeszłość po kilku sekundach brzmienia pierwszego utworu.
Noc Muzeów pozwala na wypoczynek w kulturalny sposób. Możemy żałować jako odbiorcy, że taka inicjatywa dzieje się tylko raz w roku. Popularność tego wydarzenia pokazuje tkwiącą wśród ludzi ciekawość świata. Pomimo social mediów i codziennego pędu z pracy do domu lub szkoły, społeczeństwo potrafi konsumować kulturę. Trzeba jedynie ich zainteresować i pokazać, że muzeum to instytucja wyjątkowa, a nie staromodna.












