Nie urząd. Nie kancelaria. Nie punkt porad prawnych. „Raczej miejsce pierwszego kontaktu dla tych, którzy nie wiedzą, gdzie pójść ze swoim problemem” – tak o pierwszych dniach działania Biura Wsparcia dla Mieszkańców mówi jego inicjator, były wiceburmistrz Grzegorz Ufniarz.
Minął właśnie drugi tydzień dyżurów.
– Poprzedni, debiutancki tydzień sprowadził do nas całkiem spore grono mieszkańców i ich spraw – mówi Ufniarz. – Dwa problemy już udało się rozwiązać, trzy są w toku, jeden oceniliśmy jako dość trudny.
Zainteresowanie, jak na start, jest wyraźne. Podczas pierwszych trzech dyżurów do biura przyszło sześć osób. Ale to nie wszystko.
– Przychodzą, dzwonią, piszą. Jest co robić – podkreśla Grzegorz Ufniarz.
Jakie sprawy najczęściej przynoszą mieszkańcy? Były wiceburmistrz nie chce wchodzić w szczegóły ze względy na wrażliwe informacje o osobach, które szukają pomocy, ale wskazuje obszary, które powtarzają się najczęściej. To problemy związane z infrastrukturą gminną, sprawy mieszkaniowe, dostęp do informacji publicznej, relacje z urzędami i bardzo częste pytanie: „gdzie i jak szukać pomocy”.
Biuro nie ogranicza się do rozmowy i ogólnych wskazówek.
– Pomagamy zarówno doradczo, jak i przy redagowaniu pism. Nie występujemy jednak jako zastępstwo procesowe – zaznacza Ufniarz.
To ważne rozróżnienie. Biuro nie jest kancelarią prawną, ale miejscem, gdzie mieszkaniec może uporządkować swoją sprawę, zrozumieć procedury i przygotować się do kontaktu z urzędem czy instytucją. Pojawia się też kwestia danych osobowych, to w chwili zapowiedzi utworzenia biura mocno interesowało mieszkańców.
– Mamy politykę RODO, każdy otrzymuje informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych – zapewnia były wiceburmistrz.
Na razie biuro działa w rytmie kilku dyżurów tygodniowo, jego szefem jest Jagoda Gmachowska.












