Od lat władze Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów wskazują Berlin jako największego rywala w walce o pasażerów z Pomorza Zachodniego. Bliskość niemieckiej stolicy, ogromna liczba połączeń i szeroka oferta przewoźników sprawiały, że tysiące mieszkańców regionu wybierały właśnie lotnisko Brandenburg zamiast Goleniowa.
Jak zauważa portal branżowy Rynek-Lotniczy.pl, berlińskie lotnisko stopniowo podnosi opłaty, przez co staje się coraz mniej atrakcyjne dla tanich linii lotniczych. Ryanair ogranicza część operacji, easyJet redukuje swoją obecność, a przewoźnicy coraz dokładniej liczą koszty działalności w niemieckiej stolicy.
Dla wielu regionalnych portów lotniczych w Europie byłby to sygnał do ofensywy. Droższy konkurent oznacza bowiem możliwość przejęcia części ruchu pasażerskiego. Szczecin-Goleniów posiada kilka naturalnych atutów: niższe koszty operacyjne, mniej zatłoczoną infrastrukturę oraz potencjalnie większą elastyczność w negocjacjach z liniami lotniczymi.
Zdaniem autorów analizy te przewagi pozostają jednak głównie na papierze.
Portal zwraca uwagę, że sama możliwość oferowania niższych kosztów nie wystarczy. Potrzebne są nowe połączenia, aktywne rozmowy z przewoźnikami, promocja regionu i odważna strategia rozwoju. Tymczasem lotnisko w Goleniowie od lat boryka się z problemami finansowymi.
W teorii to moment, który dla mniejszych portów regionalnych powinien być niemal podręcznikową okazją. Droższy i mniej konkurencyjny rynek metropolitalny zaczyna generować przestrzeń dla przejęcia części ruchu przez tańsze lotniska w regionie. Szczeciński port lotniczy ma w tym układzie przewagę, której nie da się zignorować: niższe koszty operacyjne, mniejsze obciążenie infrastruktury i większą elastyczność w rozmowach z przewoźnikami niż wielkie huby.
Problem w tym, że przewaga kosztowa sama w sobie nie generuje ruchu. Lotnisko nie „przyciąga” pasażerów wyłącznie ceną operacyjną – musi jeszcze stworzyć ofertę, która tę przewagę przekuje w konkretne połączenia. A to wymaga aktywnej polityki wobec przewoźników, gotowości do negocjacji, czasem również do krótkoterminowego wsparcia nowych tras oraz konsekwentnego budowania siatki połączeń pod realne potrzeby regionu, a nie jedynie pod utrzymanie istniejącego status quo – argumentuje serwis rynek-lotniczy.pl.
Według przytoczonych danych skumulowana strata portu osiągnęła już około 106 milionów złotych, a tylko w ostatnim roku przekroczyła 18 milionów złotych. W ocenie autorów trudno w takiej sytuacji mówić o dynamicznym rozwoju. Port funkcjonuje raczej w trybie utrzymania obecnej pozycji niż ekspansji.
Szczególnie mocno wybrzmiewa krytyka pomysłu, by ograniczoną ofertę lotniczą regionu rekompensować połączeniami przez Kraków. Choć lotnisko w Balicach rozwija siatkę kierunków międzynarodowych, eksperci wskazują, że nie rozwiązuje to podstawowego problemu mieszkańców Pomorza Zachodniego. Podróż przez Kraków oznacza dodatkowy etap podróży, większe ryzyko utraty połączenia i konieczność planowania wyjazdu z dużym zapasem czasu. Co więcej, połączenia między Szczecinem a Krakowem realizowane są jedynie sezonowo i z ograniczoną częstotliwością.
W efekcie mieszkańcy regionu nadal pozostają w sytuacji, w której często łatwiej znaleźć atrakcyjne połączenie z Berlina niż z własnego lotniska. Autorzy analizy podkreślają, że obecna sytuacja może być wyjątkowa i nie potrwa długo. Rynek lotniczy bardzo szybko reaguje na zmiany kosztów i rentowności. Jeżeli przewoźnicy znajdą atrakcyjniejsze miejsca do rozwoju siatki połączeń, wykorzystają tę szansę gdzie indziej.
Dlatego główne pytanie nie brzmi dziś, czy Berlin jest zagrożeniem dla Szczecina. Zdaniem branżowego portalu znacznie ważniejsze jest to, czy Szczecin potrafi wykorzystać moment, w którym jego największy konkurent traci część swoich przewag. Bo jeśli mieszkańcy Pomorza Zachodniego są gotowi jechać dwie godziny do Berlina, to tym bardziej mogliby korzystać z własnego lotniska. Warunek jest jednak jeden – muszą mieć dokąd z niego polecieć.
Analiza Rynek-Lotniczy.pl jest więc nie tylko oceną sytuacji lotniska w Goleniowie. To także sygnał ostrzegawczy dla władz regionu. Okno możliwości, które właśnie się otworzyło, może zamknąć się szybciej, niż wielu się wydaje.