Bartłomiej Kubkowski dokonał tego, czego przed nim nie udało się osiągnąć żadnemu człowiekowi – jako pierwszy przepłynął wpław Bałtyk ze Szwecji do Polski, pokonując ponad 160 kilometrów. To był już jego piąty podjęty start do tego wyzwania – wcześniejsze cztery próby, podejmowane od 2022 roku, kończyły się niepowodzeniem, a rok wcześniej zabrakło mu do celu jedynie 11 kilometrów.
Pływak wystartował w piątek, 31 lipca 2026 roku, ze szwedzkiej miejscowości Kåseberga. Cała próba zajęła mu niespełna 55 godzin, podczas których nie mógł spać ani dotknąć towarzyszącej mu łodzi asekuracyjnej, a jedyne posiłki i napoje otrzymywał podawane ze statku na specjalnym kiju. Jak podaje Radio Szczecin, po godzinie 20 pływak wyszedł z Bałtyku na plaży w Dziwnowie, gdzie ostatecznie wyznaczono metę wyzwania – wcześniej, w poprzednich podejściach, docelowym punktem był Mrzeżyno, jednak w tym roku, podobnie jak przy nieudanej próbie rok wcześniej, prądy morskie zniosły trasę w stronę Dziwnowa.
Dla Kubkowskiego, twórcy projektu Ultra Baltic Swim i rekordzisty świata w 24-godzinnym pływaniu, ten sukces ma wymiar szczególny. Projekt zapowiedział jeszcze w 2021 roku, a pierwszą próbę podjął w sierpniu 2022, kiedy po kilkudziesięciu godzinach musiał się poddać przy 110 przepłyniętych kilometrach z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Najbliżej celu był w sierpniu 2025 roku, gdy po prawie 55 godzinach w wodzie i pokonaniu około 147–159 kilometrów musiał zostać wyciągnięty z wody na 11 kilometrów przed metą i trafił pod obserwację szpitalną. Po tamtej porażce wydawało się, że to koniec wyzwania, jednak w marcu 2026 roku pływak ogłosił, że podejmie piątą, ostateczną próbę, nazywając ją swoim „last dance”.
Tegoroczny start nie był odosobnionym wydarzeniem. Niemal równocześnie z Kubkowskim w wodach Bałtyku, także ze Szwecji, wystartowała Karolina Szczepaniak, która obrała nieco krótszą trasę, zmierzając w stronę plaży w Pobierowie. Dla niej była to już druga próba – w poprzednim podejściu musiała zrezygnować po pokonaniu 142,4 kilometra. Gdyby udało się jej dotrzeć do polskiego brzegu, zapisałaby się w historii jako pierwsza kobieta, która pokonała wpław tę trasę. Także jej wyzwanie miało wymiar charytatywny – Szczepaniak zbierała środki na leczenie i rehabilitację 14-letniego Piotra Małolepszego.
Wyczyn Kubkowskiego od lat nierozerwalnie łączy się z celem pozasportowym. Co roku próbie przepłynięcia Bałtyku towarzyszy zbiórka charytatywna na rzecz fundacji Cancer Fighters, która pomaga dzieciom mierzącym się z chorobą nowotworową, a rok wcześniej, mimo nieudanej próby sportowej, sama zbiórka zakończyła się wynikiem przekraczającym 260 tysięcy złotych. W tegorocznej edycji, jak wynika z licznika zbiórki, w chwili publikacji tego artykułu na koncie zebranej kwoty znajdowało się już 685 447,06 złotych – a więc ponad dwukrotnie więcej niż w poprzedniej edycji, mimo że tym razem, w przeciwieństwie do 2025 roku, wyzwanie zakończyło się pełnym sukcesem sportowym, co dodatkowo napędziło zainteresowanie zbiórką.
Historyczne osiągnięcie Kubkowskiego domyka pięcioletnią historię prób, w których – jak sam podkreślał tuż przed tegorocznym startem – każda porażka miała być lekcją na kolejne podejście. Tym razem, po niemal dwóch i pół dobach zmagań z falami, prądami, zimną wodą i brakiem snu, lekcja ta przełożyła się na wpisanie się na karty historii światowego pływania długodystansowego jako pierwszego człowieka, który przepłynął Morze Bałtyckie wpław.