Baltic Neopolis Orchestra świętuje swoje 18. urodziny dokładnie tak, jak lubi najbardziej — muzyką na żywo, improwizacją i spotkaniem z publicznością w luźnym, niemal wakacyjnym klimacie. Przed nami dwa wyjątkowe wieczory na Łasztowni i oba z darmowym wstępem.
Osiemnastka zwykle kojarzy się z wielką imprezą, głośną muzyką i symbolicznym wejściem w dorosłość. Baltic Neopolis Orchestra postanowiła jednak świętować po swojemu.
Szczecińska orkiestra kończy w tym roku 18 lat i z tej okazji zaprasza mieszkańców na IMPRO MAJ — dwa muzyczne spotkania w przestrzeni Bałtyckiego Portu Kultury na Łasztowni. Organizatorzy od początku podkreślają, że nie chodzi o klasyczny koncert „na galowo”. Nie będzie obowiązkowego dress code’u ani dystansu między sceną a publicznością. Ma być swobodnie, lekko i blisko ludzi.
Pierwszy wieczór odbędzie się 23 maja o godz. 18.00. Na scenie pojawi się kwartet smyczkowy w składzie: Emanuel Salvador, Monika Szemelak, Emilia Goch Salvador oraz Tomasz Szczęsny. Organizatorzy zapowiadają majowy wieczór z muzyką, przy której można po prostu usiąść, zwolnić tempo i na chwilę odciąć się od miejskiego hałasu.
Drugi koncert zaplanowano na 29 maja. Tym razem centrum wydarzeń stanie się fortepian i improwizacja. Pianista Aleksander Jastrząb zabierze publiczność w muzyczną podróż tworzoną całkowicie spontanicznie — bez gotowych nut, bez scenariusza i bez powtarzalności. To właśnie improwizacja ma być jednym z najważniejszych elementów tegorocznych urodzin BNO. Muzyka tworzona tu i teraz, oparta bardziej na emocjach i intuicji niż perfekcyjnie odtwarzanych zapisach.
Baltic Neopolis Orchestra od lat buduje swoją markę jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych muzycznych wizytówek Szczecina. Zespół regularnie występuje w Polsce i za granicą, współpracuje z cenionymi artystami i konsekwentnie pokazuje, że muzyka klasyczna nie musi być zamknięta w sztywnych ramach filharmonicznych rytuałów. I może właśnie dlatego ich osiemnastka zapowiada się bardziej jak spotkanie ze znajomymi niż oficjalny jubileusz. Trochę muzyki, trochę improwizacji, majowy wieczór nad Odrą i atmosfera, w której nikt nie musi udawać znawcy klasyki.