Świt Szczecin wygrał na wyjeździe z faworyzowaną Resovią 1:0, bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Bartłomiej Kasprzak. Szczecinianie wykorzystali grę przeciwko osłabionym gospodarzom.
Początkowe minuty nie wskazywały na emocjonujące widowisko – obie drużyny miały trudności z kreowaniem sytuacji podbramkowych, a bramkarze praktycznie nie mieli nic do roboty. Świt starał się narzucić własny styl gry, ale Resovia skutecznie wybijała ich z rytmu. Częściej przy piłce byli gospodarze, ale nie przekładało się to na bramkowe sytuacje. Tempo meczu było dalekie od szybkiego, a kibice mogli odczuwać znużenie. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Na początku drugiej połowy Maksymilian Hebel mógł dać prowadzenie gospodarzom, gdy wyrwał się obrońcom Świtu i znalazł się w doskonałej sytuacji, jednak defensorzy Świtu zablokowali go z dużym poświęceniem, a piłka po jego strzale trafiła w słupek. Resovia starała się grać wyżej i agresywniej, lecz nie przekładało się to na konkretne okazje bramkowe. W kolejnych minutach sytuacja na boisku nie ulegała większej zmianie, a od 68 minuty Resovia musiała radzić sobie w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Radosława Bąka.
I właśnie tę słabość wykorzystali szczecinianie. Początkowo przewaga liczebna Świtu nie była wyraźna, a nawet to Resovia naciskała. Świt jednak cierpliwie czekał na swoją szansę, która nadeszła w 78. minucie – po rzucie rożnym pięknym strzałem sprzed pola karnego, przy samym słupku, popisał się Bartłomiej Kasprzak.
Świt nie oddał prowadzenia i ku sporemu zakończeniu, przywozi z Rzeszowa komplet punktów. Dzięki termu szczecinianie awansują w tabeli.